czyteratops

Zaskrońce i matki. O encyklopedii mitologii bałtyjskiej i trochę o wierzeniach praindoeuropejskich

Etymologia i rekonstruowanie danych słów do prasłowiańskiej formy to coś, co zaprowadziło mnie w kierunku językoznawstwa. Na studiach miałam okazję nie tylko rozwinąć swoją wiedzę o prasłowiańszczyźnie, ale także o języku praindoeuropejskim. Zajęcia z indoeuropeistyki były jednymi z najciekawszych na moich studiach. Skupialiśmy się głównie na fonetyce i fonologii, czasem zahaczaliśmy o morfologię i słownictwo, trudniej jednak było powiedzieć coś o składni. Byliśmy w stanie zrekonstruować elementy gramatyki indoeuropejskiego dzięki porównywaniu innych, praindoeuropejskich języków i zasad. Porównywanie słownictwa związanego ze zjawiskami pogodowymi czy zwierzętami doprowadziło z kolei do stworzenia hipotez, gdzie prawdopodobnie była kolebka praindoeuropejczyków (przyjmuje się, że gdzieś między Morzem Czarnym a Morzem Kaspijskim). Języki bałtyjskie, czyli litewski, łotewski i staropruski, a raczej te nieliczne źródła, które po nim zostały, są bardzo ważnym elementem tych porównań, ponieważ zachowały w sobie dużo więcej starszych cech niż inne indoeuropejskie języki (Douglas & Mallory, 2014).

Większe grupy języków indoeuropejskich, mapa z książki:  Oxford Introduction to Proto-Indo-European and the Proto-Indo-European World

W podręcznikach do praindoeuropejskiego języka i kultury znajdziemy zawsze podrozdział dotyczący wierzeń, religii i czasem mitologii. W przypadku religii chodzi głównie o rekonstrukcję słownictwa związaną z rytuałami. Natomiast trudniej jest z mitologią i jakimś bardziej skomplikowanym systemem wierzeń, ze względu na ograniczone źródła i wpływy innych, nieindoeuropejskich religii, choć i tutaj na podstawie porównań można wysnuć jakieś hipotezy. Wymienia się między innymi szkołę meteorologiczną, która jak sama nazwa wskazuje, wiąże bóstwa ze zjawiskami pogodowymi. Szkoła rytualna z kolei zwraca uwagę na to, że rytuały odzwierciedlają wierzenia, np. jeśli wśród jakiejś społeczności częścią rozpowszechniona jest ofiara ze zwierząt, to możemy spodziewać się mitów, które tłumaczą, co ta ofiara ma oznaczać. Szkoła funkcjonalistyczna natomiast wychodzi z perspektywy antropologicznej, według której religia to personifikacja społeczeństwa i że różnorodne bóstwa reprezentują odpowiednie warstwy, czy klasy społeczne. I zbliżamy się do najbardziej spopularyzowanej hipotezy Dumezila o trójpodziale. Według niej analiza różnych indoeuropejskich mitologi pokazuje że powtarza się struktura, w której widać trzy różne funkcje (sprawowanie władzy i jurysdykcja, wojskowość oraz płodność/urodzaj). Te trzy funkcje są widoczne np. w sądzie Parysa, gdzie Atena, Hera i Afrodyta, oferowała coś innego i każda reprezentuje którąś z tych funkcji. Również ta teoria była krytykowana, jednak widzę, że i w nowszych książkach wciąż badacze się do niej odnoszą.

W każdym razie badania porównujące znane mity pozwalają wykrystalizować kilka postaci. Trudno zrekonstruować konkretne imiona, ale powtarzający się motyw, to ojciec nieba czy bóg nieba, np. grecki Zeus, łaciński Jupiter, łotewski Debesstēvs, czy litewski Dievs. Oprócz niego mówi się o bogini świtu/jutrzenki (pamiętacie grecką Eos lub łacińską Aurorę? Litewska wersja to Aušrà lub Aušrìnė, a łotewska Auštra). Kolejnym wspólnym motywem są  boscy bliźniacy i tutaj znowu sięgnę do greckiej mitologii, bo ta jest najlepiej rozpowszechniona, pamiętacie Dioskurów, czyli synów Zeusa, Kastora i Pollideukesa? Anglosasi mają w swoim panteonie Hengista and Horsę, a w mitologii bałtyjskiej pojawiają się synowie słońca – lit. Diẽvo sūnẽliai, łot. Dieva dēli.

Kastor i Polluks, Metropolitan Museum of Art

W książce Indo-European Language and Culture oraz w Introduction to Proto-Indoeuropean… wspomina się także o bogu grzmotu i piorunów i wskazuje się na nordyckiego Thora, bałtyjskiego Perkūnasa. Ta ostatnia wymienia jeszcze kilka innych bóstw, m.in. boginię wody, boga morza, boga-kowala i … boginię rozkładu. Tak się składa, że istnieje takie bóstwo w mitologii łotewskiej, ale do niej zaraz przejdziemy.

Dlaczego zaczęłam interesować się mitologią bałtyjską?

Po prostu lubię czytać o mitach i wierzeniach. W piątej klasie podstawówki pochłonęłam Mitologię Parandowskiego, następnie czytałam Mitologię Greków i Rzymian Kubiaka, a potem przestałam, zaczęła mnie interesować już inna literatura i więcej nie sięgałam do żadnej mitologii. Jednak temat mitologii innej niż grecka i rzymska jakoś do mnie wracał i stwierdziłam, że skoro to mnie interesuje, to w wolniejszej chwili o tym poczytam. Słuchałam akurat czeskiego podcastu o zbiorze mitów z różnych stron świata, stwierdziłam, że kupię ebooka, a księgarnia internetowa poleciła mi również Encyklopedię Mitologii Bałtyjskiej (w oryginale Encyklopedie baltské mytologie). Święta były dobrą okazją do odpoczynku i odkurzenia paru dawnych zainteresowań. 

Wiemy więcej o mitologii bałtyjskiej dzięki temu, że chrześcijaństwo zostało przyjęte dużo później. Jeśli pamiętacie lekcje dotyczące średniowiecza w Polsce, to może kojarzycie, że było wiele misjonarskich zakonów rycerskich, które miały nawracać rodzimowierców na chrześcijaństwo. Z różnych kronik czy pism tych misjonarzy wiemy trochę o zwyczajach ludności bałtyjskiej mieszkających w poszczególnych regionach dzisiejszej Litwy, Łotwy oraz Rosji. Jednym z naistotniejszych i najciekawszych źródeł są jednak dainy, czyli łotewskie i litewskie pieśni ludowe. Szafa dain, która znajduje się w Łotewskiej Bibliotece Narodowej i stanowi zbiór łotewskich pieśni ludowych, trafiła na listę UNESCO „Pamięć Świata”. W Encyklopedii… autorzy często się do tych dain odwołują i je cytują.

Encyklopedię potraktowałam jako dość wygodne kompendium wiedzy. Po pierwsze autorzy podawali źródła i było jasne, które bóstwa są tymi przedchrześcijańskimi, a które są jakąś nowszą, często romantyczną, inwencją. Przy hasłach pojawiały się także fragmenty podań i opowieści i ich krytyczne omówienie. Dla mnie dużą zaletą jest to, że mogę zobaczyć, jak dana opowieść czy motyw jakiegoś bóstwa się rozwija w czasie.  Autorzy też zwracają uwagę na etymologię poszczególnych teonimów, czasami rekonstruują je (ale nie wiem, do jakiego języka, starobałtyjskiego?) i porównują z postaciami z innych mitologii, głównie z nordyckiej ze względu na liczne podobieństwa i  więcej zachowanych źródeł, część odnoszą też do postaci ze słowiańskich wierzeń. Przedstawię kilka postaci i wątków, które mnie szczególnie zainteresowały.

Łotewskie matki

Słyszałam, że w mitologii bałtyjskiej pojawia się wiele postaci kobiecych. Ten kobiecy panteon jest zdecydowanie rozbudowany dzięki łotewskim matkom. Kult matek jest charakterystyczny dla Łotwy, nie spotkamy go ani w źródłach litewskich ani w staropruskich.  Istnieje wiele hipotez, skąd ten kult się wziął, najczęstsze hipotezy głoszą, że to pokłosie dawnych matriarchalnych wierzeń. O matkach wiemy wiele dzięki łotewskim dainom i możemy wydzielić matki, które pojawiły się wcześniej i te, które są nowszymi innowacjami. Do jednych ze starszych matek należą matka wiatru (Vēja māte), matka ziemi (Zemes māte), matka wody (Ūdens māte), matka lasu (Meža māte), matka pól (Lauku māte), czy matka gnoju (Mēslu māte). Autorzy encyklopedii naliczyli 115 taki matek, większość z nich uosabia zjawiska związane z naturą, rolnictwem i rybołówstwem. Część z nich ma jakieś fizyczne przedstawiania, tzn. jest przedstawiana jako zwierzę, np. matka hojności (Gausu māte) jako ropucha, ale większość nie miała przedstawień lub się nie zachowały.

Kilka tych matek wydało mi się interesujących, zwłaszcza matka gnoju, bo bycie matronką gnoju czy też obornika nie brzmi dostojnie. Łotewska mitolożka Janīna Kursīte zauważa, że to łotewskie słowo mēsli może mieć związek też z zamiataniem, więc możliwe, że to bóstwo było matronką tego, co po prostu było uprzątnięte. Według XVIII-wiecznej Lettische Grammatik, gospodynie zostawiały w ogrodzie trzy kupki śmieci dla Mēslu māte (przy czym przez śmieci rozumiemy to, co zostało zamiecione). Według Kursīte matka gnoju mogła wiązać się z urodzajem i rolnictwem (co ma sens, bo nawóz jest w rolnictwie potrzebny).

Autorzy zwracają także na inną dainę, gdzie występuje nie Mēslu māte, ale Mēslu baba. W tej pieśni mowa jest o tym, że Mēslu baba się cieszy, kiedy kobiety robią coś z wełny, bo wtedy dla niej zostają na podłodze śmieci. 

Kult matek rozszerzył się na sąsiednie rejony, m.in. wśród Estończyków, Mordwinów (ugrofińska ludność w Rosji) i Liwów (ugrofińska ludność na terenach Łotwy).

Jeśli dobrze pamiętam, to Goethe w Fauście wykorzystał matki jako jakieś nadprzyrodzone, niedookreślone istoty, ciekawe, czy inspirację zaczerpnął z łotewskich wierzeń.

Laima

Możecie kojarzyć tę nazwę z łotewskimi słodyczami. W jednym z XVII-wiecznych źródeł Laima porównywana jest do łacińskiej bogini Fortuny. W istocie pełniła wiele funkcji, była boginią losu, ale też przywoływano ją w czasie porodu czy połogu, więc uznaje się też ją za boginię kobiet. Wspomina się o niej w pieśniach o tkaniu i przędzeniu. Przedstawia się ją jako boginię z rozpuszczonymi włosami, co ma być analogią do rodzących kobiet, które też rozpuszczały włosy, tak jak rozwiązuje czy luzuje się ubranie, kiedy się rodzi, żeby nic dziecku nie przeszkadzało w przyjście na świat. Mamy też parę przesądów związanych z tą boginią, np. to, że próg jest miejscem gdzie styka się świat ziemski, domowy ze światem boskim, więc nie można zamiatać śmieci przez próg domu, bo kurz wpadłby Laimie do oczu. Imię bogini pochodzi od litewskiego laimė ‘szczęście, los’.

*Velinas (* oznacza, że nazwa jest rekonstruowana)

Jeśli interesujecie się mitologią słowiańską i nazwa “Velinas” kojarzy Wam się ze słowiańskim Welesem czy Wołosem, to intuicja dobrze Wam podpowiada.  Velinas jawi się jako jeden z ważniejszych bogów, który personifikował chaos, a potem zaczął być utożsamiany z diabłem. Ma parę własności nordyckiego boga Lokiego: w opowieściach często jest przeciwnikiem Perkūnasa* czy Dievsa, z drugiej strony czasem przypomina Odyna (jest przedstawiany jako starzec, czasem bez oka), a jeszcze w innych podaniach ma elementy bydła, np. krowie rogi, co trochę rezonuje ze słowiańskich Welesem, który miał być bogiem bydła. Nazwa też przypomina czeskiego velesa/Velesa, który był też wiązany z diabłem. Velians po litewsku do diabeł, po łotewsku velns. Ciekawe, że bóstwo, które czasem było prezentowane jako sprytne i niebezpieczne, a czasem jako głupie, zaczęło potem pełnić funkcję szatana. *Velinas pojawiał się raczej w folklorze, nie zachowały się informacje o jego kulcie i w przeciwieństwie do kultu Dievasa czy Perkūnasa był wiązany nie z jakąś niebiańskością, a raczej z ziemią. To też, wnioskując z lektury encyklopedii i  “Mitologii Słowian” Aleksandra Gieysztora, odróżnia mitologię bałtyjską od słowiańskiej. W tej pierwszej Dievs i Perkūnas są tymi ważniejszymi bogami, w słowiańskiej są obok siebie wymieniani Perun i Wołos.

Velinas w każdym razie wymyka się jakimś konkretnym kategoriom, etymologia może jeszcze wskazywać, że był bogiem podziemi, możliwe też, że i magii czy wiedzy. Hipotez jest wiele, co czyni to bóstwo bardziej interesującym. 

*Co ciekawe Perkūnas był tym wyższym bogiem, ale według autorów jego imienia można dopatrywać się w przekleństwie fińskim i karelskim. Kojarzycie fińskie przekleństwo perkele (karelskie perkeleh), które oznacza diabła.

Zwierzęta

1. Pszczoły. Natrafiłam w encyklopedii na kilka bóstw związanych z pszczołami, oprócz łotewskiej matki pszczół (Bišu māte), jest także litewska bogini pszczół Austheia czy Austėja oraz pruski *Bičbirbis, *Bičių birbulis, *Birbulis (gwiazdka przed nazwą boga świadczy o tym, że jest rekonstruowana. 

2. Wilk. Zdaniem autorów encyklopedii to jedno z ważniejszych zwierząt w bałtyjskiej mitologii. Jest taki mit, że Velns się przyglądał, jak Dievs tworzy człowieka z gliny i też postanowił stworzyć człowieka, ale spod jego rąk wychodziły mu tylko wilki. Dievs tchnął życie w glinanych ludzi, ale kiedy Velns próbował tego samego na swoich glinianych wilkach, nic się nie działo. Velns zapytał więc Dievsa, co ma zrobić. Dievs mu na to odparł, że musi krzyknąć “wstawajcie wilki, zjedzcie Velnsa” i wtedy ożyją. Velsn jednak nie chciał być zjedzony, więc spróbował zawałoć “wstawajcie wilki i zjedzcie Dievsa”, no ale nic się nie działo. Schował się więc w krzakach i wyszeptał “wstawajcie wilki, zjedzcie Velnsa”, wilki zaczęły go gonić, Velns zaczął uciekać, i tak ucieka po dziś dzień. Z wierzeniami bałtyjskimi wiąże się też wilkołak. Herodot pisał w V w. p.n.e. o plemieniu Neurów, którzy na kilka dni zmieniali się w wilki. Ci Neurowie mieli zamieszkiwać tereny dzisiejszej Białorusi i część historyków przypuszcza, że chodzi o Słowian, inni twierdzą, że chodzi o Bałtów. W źródłach z XVI wieku znajdziemy też informacje, że wilki zjadały zwierzęta Litwinów i Łotyszy, ale najwięcej złego się działo, kiedy w Boże Narodzenie ludzie, którzy zamienili się w wilki, atakowały zwierzęta, zabijały innych ludzi i wypijały piwo.

3. Zaskroniec. W źródłach autorstwa Jana Maleckiego i Jana Łasickiego znajdziemy zapis, że Łotysze i Żmudzini w swoich domach pod piecami trzymali węże i im oddawali cześć. U Maleckiego przeczytamy, że zapraszano je do stołu, żeby zjadły część potraw. Jeśli wyjdą ze swoich dziur i coś zjedzą, to znaczy, że ludzi czeka dobry rok. Ludzie zaczynają jeść dopiero, gdy te gady skończą. Łasicki dopisuje, że chodzi o czarne węże, które według niego, spełniają funkcję domowych bóstw. 

Istnieje kilka przypuszczeń co do tego, dlaczego akurat zaskrońce były ważne. Jedno z nich odnosi się do tego, że zaskrońce jednocześnie pełzają po ziemi i pływają w wodzie, więc są pośrednikiem między wodą i ziemią. Poza tym zrzucają stary naskórek, więc mogły symbolizować jakąś cykliczność. Inna hipoteza jest taka, że były oznaką dostatku, bo spotykano je w miejscach, gdzie było dużo zwierząt, np. przy chlewach. Autorzy przytaczają także powiedzenie, że jeśli zabijesz zaskrońca, to spotka cię nieszczęście, bo inne zaskrońce wydają ci krowy.

Nie wyczerpałam oczywiście wszystkich interesujących postaci czy motywów. Niesamowite wydają mi się dyskusje mitologów i mitolożek dotyczące interpretacji niektórych opowieści. Encyklopedia jest dostępna jedynie po czesku, więc jest mogę ją polecić ograniczonej liczbie osób. Zdecydowanie mogę jednak polecić oba angielskie podręczniki wymienione w bibliografii (po ominięciu rekonstrukcji fonologii czy morfologii czyta je się bardzo gładko) czy książkę Gieysztora dotyczącą mitologii Słowian, która opatrzona jest krytycznym wstępem. Powrót do starych zainteresowań dał mi dużo radości i też wiele nowego się dowiedziałam.

Bibliografia

1. Běťáková, M. E., Blažek, V. (2012). Encyklopedie baltské mytologie. Libri. Praga  

2. Fortson, B. W. (2010). Indo-European Language and Culture, Blackwell Publishing Ltd

3. Gieysztor, A. (2018). Mitologia Słowian. Wydanie 3. Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego, Warszawa.

4. Mallory, J. P.; Adams, D. Q. (2006) Oxford Introduction to Proto-Indo-European and the Proto-Indo-European World. Oxford University Press.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s