czyteratops

W rolach głównych Artemizja i Eileen Gray

Powieści graficzne o dwudziestowiecznej projektantce i architektce ma wiele wspólnego z powieścią o siedemnastowiecznej malarce. Obie pokazują artystyczny rozwój Eileen Gray i Artemizji Gentileschi i jak musiały się odnajdywać w męskim świecie. W obu powieściach także pojawia się mężczyzna, który jest czarnym charakterem i z którego rola w życiu i sztuce bohaterek jest problematyzowana. 

Artemizja

Nathalie Ferlut i Tamia Baudouin pokazują Artemizję u progu dorosłości, kiedy pomaga swojemu ojcu, malarzowi Oraziowi Gentileschi, w warsztacie. Rodzina Artemizji zdaje sobie sprawę z jej talentu, ale też z sytuacji kobiet i wiedzą, że nie ma szansy na karierę. Jej położenie dramatycznie utrudnia przyjaciel ojca, który przez ponad rok wykorzystuje i gwałci Artemizję (uwaga, sceny gwałtu są w komiksie), a następnie ją szantażuje. Ostatecznie gwałciciel trafia przed sąd i do więzienia, Artemizji cudem udaje się wyjść za mąż, a po wielu trudnych wydarzeniach malarka może pracować i prowadzić swobodne życie.

Nathalie Ferlut & Tamia Baudouin, Artemizja, przekł. Olga Mysłowska, Marginesy 2019

Autorki powieści sugerują, że trauma Artemizji przejawia się w jej twórczości. Bohaterki jej płócien mają jej twarz i przedstawiają sceny, w których tryumfują nad mężczyzną (np. Judyta zabijające Holofernesa). Autorki ustami innych bohaterów powieści prowadzą polemikę, czy Artemizja czasem nie zawdzięcza talentu i kariery swojemu oprawcy: gdyby nie przemoc i cierpienie, prace malarki nie przyciągałyby tyle zainteresowanych. Sugerowana odpowiedź brzmi oczywiście, że Artemizja ma niespotykany talent i jej obrazy nie pokazują zemsty na oprawcy, ale można to ująć szerzej, że pokazują gniew autorki wobec patriarchalnego świata. Zirytowało mnie natomiast, że argument, że kobieta może coś zawdzięczać swojemu oprawcy w ogóle się pojawił. Żadna osoba nie stała się lepsza dlatego, że spotkało ją cierpienie. 

Judyta zabijające Holoferenesa, Artemisia Gentileschi 1612-1613, źródło: Wikipedia

Powieść trafi do fanów oszczędnych i schematycznych ilustracji, które kontrastują z bogatym wachlarzem emocji pokazanych w kadrach. Przedstawienie gniewu, bezsilności i żalu w paru kreskach nie jest łatwe, ale Tamii Baudoin się udało. Niemniej w tej powieści nie ma ciszy, właściwie trudno o kadr bez żadnego narratora czy dialogu, szkoda, bo ilustrajce się bronią.  Mam jeszcze jeden zarzut, w polskiej wersji (nie wiem, jak w oryginale) w dymkach jest fatalna czcionka w bardzo małym rozmiarze. Książkę trzeba trzymać tuż przy twarzy, żeby swobodnie czytać.

Eileen Gray. Dom pod Słońcem

Powieść Charlotte Malterre-Barthes i Zosi Dzierżawskiej Eileen Gray. Dom pod Słońcem można potraktować jako próbę oddania sprawiedliwości artystce. Powieść przedstawia także, jaką rolę według Gray ma pełnić wnętrze domu – ma być przedłużeniem jego lokatorów, wnętrze powinno być przemyślane, tak, aby można się nim rozkoszować.

Charlotte Malterre-Barthes & Zosia Dzierżawska, Eileen Gray. Dom pod Słońcem, przekł. Jacek Żuławnik, Marginesy 2019

Historia Gray jest prowadzona anachronicznie, jesteśmy z nią razem w domu E-1027, który sama zaprojektowała, następnie wspominamy jej drogę do sztuki i wzornictwa, dyskusje na temat sztuki z paryskimi artystami, otwarcie jej sklepu i w końcu wyprowadzkę z E-1027. Wszystko jest oprawione świetnie poprowadzonymi kadrami: te duże ujmujące projekt domu, okolicę czy spotkanie przy stole, są splecione z tymi mniejszymi, dynamicznymi. Narracja jest prowadzona powoli, rozdziały pokazują sceny, na których więcej jest narysowane i powiedziane. Świetny jest zwłaszcza ostatni rozdział, w którym właściwie nic się nie dzieje, obserwujemy jak Eileen Grey krząta się po swoim domu i czule dotyka przedmiotów, które sama zaprojektowała.

Ten ostatni rozdział stanowi przypieczętowanie, że to ona jest autorką budynku. Autorstwo domu E-1027 było przypisywane innemu architektowi, Le Corbusierowi, który nie tylko nie zdementował informacji, że to nie on zaprojektował dom, ale – używając słów autorek – zbezcześcił go swoimi muralami. Kadry przedstawiające Le Corbusiera, który burzy harmonię zaprojektowaną przez Eileen Gray, budzą sprzeciw: oto oglądamy nagiego mężczyznę, który beztrosko rujnuje dzieło kobiety i przywłaszcza je sobie.

E-1027, źródło: Wikipedia

Charlotte Malterre-Barthes i Zosia Dzierżawska sprawnie opowiadają trudną historię artystki, która pracowała w cieniu mężczyzn. Powieść przypomina też jej refleksje dotyczące wzornictwa i architektury wnętrz oraz sprawia, że przyglądamy się niemal intymnym scenom, kiedy Grey dopieszcza swoje projekty i snuje się po E-1027.  W historii Eileen Gray mamy okazję bardziej pobyć z bohaterką, w Artemizji główna bohaterka i jej sztuka giną w ciągłym pozycjonowaniu jej względem mężczyzn. Rozumiem, że status Artemizji w XVII wieku był niebywały i jej historia niewyobrażalnie skomplikowana i traumatyczna, niemniej widzimy malarkę z dystansu. W powieści Eileen Gray. Dom pod Słońcem z kolei narracja nie skupia się na wyczerpującym zdokumentowaniu życia bohaterki, wybrane sceny pokazują z czym musiała się mierzyć, emocje są częściej rysowana niż opowiadane.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s