o językach

Coś miłego na koniec roku

W tym roku zauważyłam parę językowych zjawisk, które mnie zaskoczyły i pocieszyły. Nie wszystkie mają początek w 2020, raczej to ja się dowiedziałam o nich w tym roku i chciałam się moimi spostrzeżeniami podzielić.  

1. Feminatywy są coraz popularniejsze. Wiem, że są osoby, które czują do nich niechęć, ale słyszę i widzę ich coraz więcej, nawet w najmniej spodziewanych miejscach. W czasie kampanii prezydenckiej zdaje się, że Krzysztof Bosak użył feminatywu i odbiło się to szerokim echem w internetach. Jestem pewna, że z roku na rok będą coraz powszechniejsze, a w pewnym momencie, jeśli świat jeszcze będzie istniał, ciekawostką będzie, że na początku XXI w. feminatywy budziły kontrowersję.

2. Neutratywy i zarządzenie językowe osób niebinarnych. 

Wszystkie -łosie są znane mi od studiów, ale jeszcze pewnie jako dziecko czytałam czy oglądałam bajki, gdzie Słońce lub serce mówiło o sobie w rodzaju nijakim, np. świeciłom, zrobiłom. Bardzo się cieszę, że powstała inicjatywa zaimki.pl, która podsumowuje i reguluje niebinarne strategie oraz podaje przykłady odmiany. Oprócz neutratywów, takich jak twórcze, znajdziemy tam dukaizmy (formy, które wzięły swoją nazwę od Jacka Dukaja, który użył ich w jednym ze swoich opowiadań), np. zrobiłuś czy astronautu oraz osobatywy – określenia składające się z wyrazu osoba + przymiotnik, np. osoba nauczycielska. Osobatywy wydają mi się ciekawą propozycją, ponieważ nie wymagają nauki nowego wzorca odmiany jak w przypadku neutratywów i dukaizmów i są bardzo regularne.

Oprócz tego w mediach społecznościowych, głównie na Instagramie i Twitterze widziałam, jak ludzie dzielą się swoimi językowymi praktykami, np. piszą byłxm, byłsm lub stosują tzw. podłogę np. nauczyciel_ka, czy gwiazdkę, np. nauczyciel*ka. Gwiazdkę widziałam w kilku językach, po niemiecku ma nawet swoją nazwę das Gendersternchen (dżenderowa gwiazdka), podłoga jest ciekawym rozwiązaniem, bo jeśli mnie pamięć nie myli, nie ma jej wśród znaków interpunkcyjnych, więc mogłaby być stosowana wyłącznie do włączania osób niebinarnych. 

Taki zbiór form jest niezwykle przydatny nie tylko dla samych osób niebinarnych i sojuszników i sojuszniczek, ale również dla tłumaczy, którzy przekładają z języków, gdzie formy niebinarne są ukonstytuowane (jak w angielskim they/their). Bardzo ciekawe w ogóle jest porównywanie tego, jak kwestie językowe związane z kategorią rodzaju są rozwiązywane w innych językach. W niemieckim główny serwis informacyjny Tagesschau poinformował jakiś czas temu, że będzie używał gwiazdki, by włączać również osoby niebinarne. Oczywiście decyzja podzieliła ludzi, niemniej oburzeni tą decyzją muszą się z nią pogodzić. W Czechach widziałam parę użyć gwiazdki i podłogi, ale wyłącznie w mediach społecznościowych. Jestem ciekawa jak neutratywy w polszczyźnie i innych znanych mi językach będą się dalej rozwijać.

3. Inkluzywność i wszystkie przewodniki po języku włączającym

Etykieta językowa to jest coś, czego się uczymy i to jest normalne. Nie rodzimy się z wiedzą, do kogo mówi się na ty, a do kogo zwracamy się per pani. Podobnie jest z inkluzywnością. Inkluzywna etykieta językowa mówi nam, że to nie foux pas pytać się o zaimki lub jak się do kogoś zwracać. Ponadto etykieta językowa uczy nas, że możemy popełniać błędy i to jest normalne, warunkiem jest po prostu empatia i słuchanie drugiej osoby. Empatyczna etykieta językowa bardzo współgra z moim myśleniem o języku. 

W takim duchu powstał poradnik Aborcyjnego Dream Teamu o tym, w jaki sposób pisać i mówić o aborcji, by nie powielać krzywdzących schematów. O aborcji pisano jak o zbrodni, np. dokonać aborcji czy dopuszczać się aborcji. Jeśli kobieta chce mieć aborcję, to ją robi i to nie jest zbrodnia. Narrację o aborcji praktycznie zawsze dyktował kościół i politycy, dopiero od niedawna powoli odzyskujemy język.

4. Świadomość, że to, w jaki sposób mówimy, ma znaczenie

Cieszę się, że wielu aktywistów_aktywistek bardzo często powtarza hipotezę Sapira-Wolfa o tym, że język wpływa na to, jak postrzegamy rzeczywistość i z tego względu warto się zastanowić, jak mówimy. W polskim językoznawstwie częściej jest używany termin Językowy Obraz Świata (JOŚ). JOŚ bada, jak język oddaje dane zjawiska, np. za pomocą polskich przysłów możemy się dowiedzieć, że nasi przodkowie mieli marne wyobrażenie psa (traktować kogoś jak psa, pieskie życie) czy kobiety (baba z wozu, koniom lżej)

Bardzo cenne jest dla mnie to, że coraz więcej ludzi mówi o tym, by zastanowić się nad językiem i pokazuje, jakie schematy powielamy. Dobrym przykładem jest wyżej wspomniana sytuacja z aborcją, ale również kwestie zwierząt. Językowy obraz świni nie pokazuje, że to zwierzę o sporej inteligencji, raczej sankcjonuje to, że świnię można zabijać i zjadać. Podobnie z produktami odzwierzęcymi – mleko ma raczej dobrą prasę (Pij mleko, będziesz wielki), natomiast raczej się nie wspomina, jak jest produkowane. 

5. Na koniec trochę o polityce językowej

Do mojej pracy doktorskiej naczytałam się sporo artykułów mówiących o tym, że UE czy jakieś państwa w UE nie dostosowują swojej polityki językowej do osób z doświadczeniem migracji. Byłam pewna więc, że na opozycji odgórna, niedostosowana do rzeczywistości polityka językowa – oddolne organizacje próbujące rozwiązać problem oprę swoją pracę, ale się pomyliłam. 

Zaczęłam czytać raporty UE, Rady Europy oraz niemieckie dokumenty dotyczące lekcji języków migranckich. Po pierwsze raporty wskazywały na problemy polityk językowych państw Unii, np. paradygmat jednojęzyczny, niedostateczne finansowanie szkół i nauczycieli i segregację w szkołach. Podobnie było z oficjalnymi niemieckimi dokumentami – programy zajęć rozprawiały się z mitami dotyczącymi wielojęzyczności i mówiły, że repertuary językowe uczniów są wartościowe. 

To dla mnie bardzo dobry sygnał, bo to znaczy, że autorzy raportów i programów zajęć porozumieli się z nauczycielami i rodzicami i są świadomi z jakimi problemami się stykają osoby działające na rzecz wielojęzyczności, czyli oddolne organizacje mają wpływ na politykę językową, a przynajmniej są wysłuchani. Nie rozwiązuje to oczywiście problemów, że wciąż wiele państw w Unii nie ma rozwiniętej polityki migracyjnej i językowej, ale na poziomie UE te problemy są znane i nazwane.

Fascynuje mnie obserwowanie tych metarefleksji językowych i cieszę się, że tyle zjawisk mnie w tym roku zaskoczyło. Najcenniejsze dla mnie są wszelkie przewodniki po języku włączającym, bo zakładają, że nie wszystko wiemy, ale możemy się nauczyć.

2 myśli w temacie “Coś miłego na koniec roku”

  1. Z ciekawości spytam, jak czytać te kretynizmy z „x”, np. „byłxm i zrobiłxm”? Byłksem i zrobiłksem? Forma „byłom i zrobiłom” jest o wiele bardziej naturalna.

    Polubienie

    1. Hej, po co od razu kretynizm? Niektóre osoby bineralne posługują się w piśmie takimi formami, nie są ine przeznaczone do recytacji ;). Rodzaj nijaki i mi przychodzi neutralnej, ale język nie jest tylko dla mnie. Może jeśli widzisz, że ktoś posługuje się tymi formami, to zapytaj, jak możesz te formy czytać czy jak się do tej osoby zwracać?

      Polubienie

Odpowiedz na jezykozaur Anuluj pisanie odpowiedzi

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s